Archive | Styczeń 2013

„Szczęściu trzeba pomagać” Wywiad z Panem Pawlem Klonowskim

P. Klonowski 3Pan Pawel Klonowski, z wyksztalcenia monter kadłuba obecnie pracuje przy długoterminowym projekcie w zakładach produkujących podzespoły do największego w świecie statku rurowa, który wypłynie na wody w 2014. Pan Pawel pracuje z nami od 2012, jest to jego trzeci projekt dla BBL.

 

Co zadecydowało o wyborze ścieżki zawodowej? Czy w rodzinie były tradycje stoczniowe?

Przypadek. Mieszkałem niedaleko Szczecina, pod koniec podstawówki ja i wielu kolegów zastanawiało się nad wyborem szkoły. Stocznia była duża, działała prężnie, wydalało się, że była to dobra decyzja dająca możliwość zatrudnienia. Razem z grupką najbliższych kolegów wybraliśmy szkolę stoczniową.

W jakich okolicznościach był Pana pierwszy wyjazd do pracy za granicą?

Pracowałem wówczas w Stoczni Gdańskiej. Był to moment, kiedy drzwi na zachód się wreszcie dla nas otworzyły a wraz z tym możliwości godnego wynagrodzenia. Jak wiadomo zarobki w stoczniach nie były wygórowane wiec decyzja nie była trudna. Z wyjazdem nie było problemu, działała już wtedy duża liczba firm, wystarczyło tylko mieć fach w ręku. Wybrałem Norwegię.

Dlaczego Norwegia?

Nie było szczególnego powodu. W tym okresie był to bardzo popularny kierunek zresztą jest tak do dziś. I ja tez z tego skorzystałem.

Po kilku latach pracy w Norwegii wyruszył Pan do Holandii. Co się Panu spodobało w tych krajach?

W Norwegii spędziłem niecałe 4 lata, w Holandii około 3.

Norwegia to przede wszystkim piękna przyroda, nieograniczone przestrzenie. Krajobraz gór i morza jednocześnie. Inna sprawa to pomocni ludzie, podchodzący do innych z dużą dozą empatii, życzliwi.

Holandia to z kolei łatwość dostępu do różnych miejsc, do różnych zakątków tego kraju, łatwy dojazd i dobra sieć komunikacyjna. Jako drugi aspekt wymieniłbym realne podejście społeczeństwa do obyczajów, akceptacja pewnych obyczajów, które są piętnowane lub uważane za tabu w innych społeczeństwach.

W jaki sposób nauczył się Pan angielskiego?

Kontakt z angielskim mam szkoły podstawowej. Wprawdzie na lekcjach uczyliśmy się rosyjskiego, ale mama posyłała mnie na dodatkowe lekcje angielskiego. Miałem tez okazję doskonalić angielski w Stanach, gdzie spędziłem wakacje na zaproszenie rodziny. Te wczesne kontakty z językiem na pewno się przydały jednak najwięcej w tym względzie zawdzięczam wyjazdom do pracy za granicę gdzie tak naprawdę oszlifowałem znajomość języka angielskiego i gdzie musiałem sobie radzić w różnych sytuacjach zawodowych i życiowych.

Czy w pracy kontraktowca są możliwości rozwoju zawodowego i awansu?

Oczywiście, że są, wszystko zależy od tego jak bardzo jesteśmy kreatywni, czy szukamy różnych ścieżek, z jaką determinacją szukamy dla siebie miejsca. Ważna jest nasza przedsiębiorczość poparta oczywiście umiejętnościami zawodowymi i doświadczeniem. Czasem trzeba mieć odrobine szczęścia, ale jak wiadomo szczęściu trzeba pomagać.

P. Klonowski warsztat

W jaki sposób Pan pomógł swojemu szczęściu. Ma Pan na koncie już pracę przy projektach, jako Foreman.

Ja swoją szansę dostałem i wykorzystałem w Norwegii, gdzie pracowałem z dużym zaangażowaniem. Każde przydzielone mi zadanie starałem się wykonać jak najlepiej, co zostało zauważone przez mistrza na mojej zmianie i zacząłem dostawać coraz bardziej wymagające zadania. Po pewnym czasie, zostałem przez niego polecony, jako osoba, która potrafi odnaleźć się w różnych sytuacjach przy różnych stanowiskach pracy i maszynach i gdy była potrzeba na wyłonienie osoby, która ogarnie pracę grupy zostałem wybrany.

Jest Pan młodą osobą, jak Pan widzi siebie za 10 lat: praca na kontraktach zagranicznych czy powrót na stałe do Polski.

Mam ogromną nadzieje, że będę mógł być z moją rodziną i jest to dla mnie priorytet numer 1.  Czy to będzie Polska czy inny kraj nie jest już dla mnie aż tak istotne.

Przez pewien czas będzie to na pewno wariant: baza w Polsce i wyjazdy za granicę. W dalszej perspektywie jest to sprawa otwarta. Mam już pewien bagaż doświadczeń życiowych, poznałem ludzi i świat i wierze, że jeżeli będę miał ze sobą rodzinę uda mi się znaleźć przyjaciół i będę umiał założyć dom w innym kraju niż Polska. Trzeba być otwartym na możliwości, nie trzymać się kurczowo sytuacji i miejsc, które nie dają możliwości godnego życia. Z drugiej strony, jeżeli jakimś cudem pojawi się możliwość dobrej pracy w kraju to na pewno z niej skorzystam.

Pomiędzy wyjazdami nawet podejmowałem takie próby i starałem się o pracę w Polsce w kilku miejscach na różnych posadach, lecz okazuje się, że to bardzo skomplikowany proces. Niestety w kraju takie próby często kończą się na tym, że proponowane warunki finansowe nie są zadowalające.

A jeżeli nie Polska, to jaki kraj?

W Norwegii czułem się bardzo dobrze. Inne kraje, które w jakiś sposób mnie fascynują i o których dużo czytałem to Australia i Kanada. Ale jednak to życie weryfikuje nasze plany.

Czy ma Pan jakiś cel zawodowy?

Chciałbym każdego dnia wracając z pracy czuć satysfakcję, że zrobiłem kawałeczek dobrej pracy, że ktoś jest ze mnie zadowolony.  Czy to będę foremanem czy zwykłym pracownikiem, zadowolenie z pracy będzie przynosić mi świadomość, że ktoś z mojej pracy korzysta.

Wydawałoby się, że intensywne wyjazdy za granicę i dystanse nie pomagają w życiu osobistym, w relacjach z bliskimi osobami. U Pana wydaje się, że to życie osobiste właśnie kwitnie, niedawno wstąpił na nowa drogę życia, czy praca kontraktowca nie przeszkadza w życiu rodzinnym?

Rzeczywiście, sam się zastanawiam jak ja to godzę.  Dystanse wymagają od ludzi będących w związkach pewnych przedsięwzięć. Ważne jest daleko idące zrozumienie z dwóch stron. Póki, co jakoś sobie radzę, na pewno nie jest to dobre dla rodziny, że jesteśmy osobno tak długi czas. Mam nadzieję, że już wkrótce będę mógł to zmienić.

Co robi Pan w dzień wolny od pracy?

Przede wszystkim odpoczywam. Praca na kontraktach bywa intensywna, w pracy staram się maksymalnie skoncentrować na tym, co robię, czas wolny zostawiam sobie na relaks. Dużo rozmawiam z rodziną, oglądam filmy, lubię też czytać. Czasem pójdę na spacer, wybiorę się obejrzeć nowe miejsca. Mało jest tego czasu wolnego na kontraktach.

Czy ma Pan jakaś wskazówkę dla młodych ludzi chcących wyjechać za granicę?

Tak, moja rada jest taka żeby wyznaczyć sobie cel takiego wyjazdu i nie zapominać o nim podczas pobytu za granicą. Jeżeli takim celem będzie np. zarobienie pieniędzy na kupno samochodu czy na zaciągnięcie kredytu na mieszkanie to doradzałbym trzymać się obranego azymutu i starać się ciężko pracować, aby cel zrealizować. Każdy ma swoje plany, każdym człowiekiem kierują inne motywacje. Niech wyjazdy za granicę dają ludziom satysfakcję w postaci odnalezienia własnej ścieżki, własnego szczęścia i żeby te plany się spełniały.

Reklamy