Archive | Marzec 2013

„W Holandii jest większy szacunek dla pracownika” rozmowa z Panem Łukaszem Roczniewskim

Pan Łukasz Roczniewski jest monterem kadłuba. Z BBL wyjeżdża na kontrakty od 2012 roku. Pracował m.in. w stoczni remontowej Keppel Verolme.

L. Roczniewski edited

Od jakiego czasu pracuje Pan za granicą a od jakiego w Holandii?

 

Pierwsze wyjazdy były w 2007, w Holandii od 2012.

Co skłoniło Pana do decyzji o podjęciu pracy za granicą?

Lepsze zarobki.

 

W jaki sposób szukał Pan pracy? 

Jeżeli chodzi o internet to przede wszystkim wyszukiwarka Google oraz portale stoczniowcy.pl i spawalnictwo.com.pl. Inne sposoby to kontakty. Starsi koledzy, którzy jeździli już wcześniej przecierali szlaki i polecali firmy zatrudniające, do których ja później składałem dokumenty.

Czy miał Pan jakiś niemiły przypadek przy pracy za granicą?

Tak, zdarzyło się. Pojechałem do pracy w Norwegii, spodziewałem się pracy na miesiące a okazało się ze po 4 tygodniach praca się skończyła. Firma, która nas wysyłała tez o niczym nie wiedziała wcześniej, ale pozostał niesmak.

Czym się różni praca w stoczni holenderskiej od pracy w Polsce?

W Holandii jest większy szacunek dla pracownika, nikt nikogo nie pogania. Zwraca się tez dużo uwagi na BHP. W Polsce jest wieczny pośpiech i ciągłe niezadowolenie, praktycznie nie zdarzają się sytuacje żeby ktoś kogoś pochwalił albo okazał zadowolenie.

Z jakimi narodowościami Pan pracuje?

Holendrzy, Turcy, Hiszpanie, Portugalczycy. Holendrzy wydają się sympatyczni i życzliwi, służą pomocą, jeśli są jakieś napisy wyłącznie w języku holenderskim to przetłumaczą.

Jak wygląda Pana dzień pracy?

Pracuję na popołudniówki. Po dotarciu na stocznię przechodzę przez biuro przepustek do szatni, zakładam ubranie robocze. W szatni jest wyświetlacz z imieniem i nazwiskiem pracownika oraz przydział pracy razem z nazwiskiem foremana. Idę na wskazane miejsce. Przychodzi foreman, najczęściej jest to holender, z listą i rozdziela zadania. Co 2 godziny przychodzi i sprawdza czy wszystko w porządku. Są oczywiście przerwy. Podczas przerwy na jedzenie można skorzystać z kantyny lub podgrzać własne danie, są tez automaty z darmowymi napojami. W Polsce też bywały automaty, ale potrzebny był pieniążek żeby zadziałało.

Czy pracuje Pan też w weekendy?

Tak, co drugi weekend pracuję w sobotę i niedzielę, jest to wówczas 7 dni pracy pod rząd.

Co lubi Pan robić w dzień wolny od pracy?

Przede wszystkim odpoczywam i relaksuje się. Lubię spędzić trochę czasu przed komputerem. Również wychodzę zrobić większe zakupy lub spotkać się z kolegami, jeżdżę do centrum Rotterdamu, oglądam, zwiedzam.

W jaki sposób nauczył się Pan angielskiego?

Uczę się od szkoły podstawowej, uczyłem się oglądając programy angielskojęzyczne. Najlepsza forma nauki to po prostu rozmawiać jak najwięcej po angielsku, uczyć się ze słuchu.

W pracy kontraktowca jakie są możliwości rozwoju zawodowego i awansu?

To zależy od pracodawcy i pracownika. Raczej samemu trzeba zabiegać o to, chyba że w zakładach gdzie wykonywana jest praca np. na stoczni jest wymóg posiadania jakichś certyfikatów czy szkoleń, to wtedy pracodawca raczej podejmie działania. Mi się zdarzyło już pracować, jako team leader ze względu na to, że znam dobrze angielski, więc już zrobiłem ten pierwszy mały kroczek do przodu.

Jest Pan młodą osobą, jak Pan widzi siebie za 10 lat: praca na kontraktach zagranicznych czy powrót na stałe do Polski? 

Prawdopodobnie dalej na kontrakty będę jeździł w różne miejsca, zwiedzę kraje Europy – te, w których jest przemysł stoczniowy. Może awansuję do tego czasu i będę pracował w stoczni jako foreman. Myślałem tez o pracy na platformach, ale potrzebne są kursy i ceny tez są trochę zaporowe.

Jak Pan znosi życie za granicą i rozłąkę z bliskimi, jakie ma Pan sposoby na chandrę?

Sytuacje ułatwia internet i Skype, z którego często korzystam. Najlepszy sposób na chandrę to do niej nie dopuścić, spotykam się, więc, ze znajomymi albo oglądam dobry film.

Czy ma Pan jakąś wskazówkę dla młodych ludzi chcących wyjechać za granicę?

Uczyć się języków i nie poddawać się, wysyłać CV, wysyłać CV i jeszcze raz wysyłać CV.

A jak się zabrać za uczenie się języków?

Jak się za to zabrać? Jak najszybciej! Uczyć się pojedynczych słówek technicznych związanych z wykonywanym zawodem.

Reklamy