Archiwum | Uncategorized RSS for this section

„Spotkałem się również z sauna i basenem z bąbelkami;).To było bardzo miłe zaskoczenie.”

BBL Contractors zaprasza do przeczytania nowego wywiadu z Panem Arkadiuszem, który jest naszym pracownikiem i bierze udział w stałych rotacjach na stanowisku montera rur na platformach wiertniczych.

W wywiadzie Pan Arkadiusz opowie nam jak zdobyć certyfikaty uprawniające do pracy na platformach oraz udzieli kilku wskazówek zawodnych.

Nie przegapcie tej okazji, gdyż rzadko zdarza się by doświadczona osoba udzieliła aż tylu cennych informacji na temat swojej pracy oraz jej przebiegu.

Obrazek

Czy praca na platformach wiertniczych była Pańskim celem zawodowym?

Na początku mojej kariery zawodowej nawet nie myślałem o podjęciu pracy na platformie wiertniczej, ponieważ ta wizja wydawała mi się tak odległa, że aż prawie niemożliwa, aczkolwiek z biegiem lat i zdobywaniem wiedzy oraz doświadczenia przy pracy w sektorze Oil & Gas zacząłem pomału przekonywać się do takiej możliwości

Do skierowania swojej kariery zawodowej i pracy na skłoniła mnie bezpośrednia rozmowa telefoniczna z pracownicą biura BBL Contractors, które mieści się na terenie Anglii i Holandii.

Po przebytej rozmowie telefonicznej z firmą BBL Contractors  stwierdziłem ,iż faktycznie, biorąc pod uwagę moje doświadczenie zawodowe jak i pozytywne opinie od pracodawców z poprzednich prac ,  mogę starać się o podjęcie pracy na platformie wiertniczej, gdzie mam możliwość dalszego rozwoju zawodowego jak i oczywiście wzrost wynagrodzenia za pracę, co nie ukrywam było ważnym argumentem w moich rozważaniach na ten temat

Jakie certyfikaty są wymagane przez pracodawców w stosunku, co do pracy na platformie wiertniczej? Kto nakierował Pana zna zdobycie właśnie tych certyfikatów?

Pani z BBL zaproponowała mi wyrobienie takowych certyfikatów oraz wyjaśniła, jakie dokładnie są wymagania stawiane osobom, które chciałyby podjąć prace na platformie wiertniczej, łącząc przy tym obietnice zatrudnienia w tym sektorze ze strony firmy BBL Contractors, było to decydującym argumentem w podjęciu takiej decyzji, ponieważ mogłem liczyć w niedalekiej przyszłości na po pierwsze zwrot poniesionych kosztów kursów jak i oczywiście przyszły zysk.

Jak to mówi stara prawda: „Jak nie zainwestujesz to nie pojedziesz”. Trzeba inwestować w siebie by rozwijać swoje umiejętności oraz w perspektywie czasu przynosi korzyści, również te finansowe. Osobiście zachęcam wszystkich do takich właśnie działań.

Uprawnienia i certyfikaty  offshore potrzebne do podjęcia pracy w tym sektorze opłaciłem z własnych środków. Również sam kurs zorganizowałem sobie sam. Wbrew pozorom nie był to jakiś wielki problem zwłaszcza ze namiary na ośrodek szkolenia w Rotterdamie w Holandii podała mi Pani z biura BBL w UK.
To kwestia dobrego zaplanowania; termin kursu, hotel i transport. W Holandii to żaden problem. Wszelkie formalności można załatwić droga emaliową.
Tutaj ważna uwaga: Język angielski musi być, w co najmniej dobrym stopniu ze względy na załatwianie wszelkich formalności jak i potem sam kurs.
Jak już wspomniałem to inwestycja w samego siebie jak i w przyszłość wiec nie miałem z tym żadnego problemu

Jaki jest koszt wyrobienia tych uprawnień: BOSIET , HUET i czy z perspektywy czasu uważa Pan, iż było to opłacalne?

Koszt wyrobienia certyfikatów BOSIET & HUET  wyniósł  ok. €1200 euro, do tego trzeba doliczyć koszt zakwaterowania,  które proponuje ośrodek szkolenia ze swojej bazy lub we własnym zakresie. Osobiście wybrałem to drugie rozwiązanie-tańsze.
Dla zainteresowanych mogę użyczyć szczegółowych danych. Jestem z tych Polaków za granicą, którzy pomagają rodakom.
Z perspektywy czasu myślę ze podjęcie decyzji o zdobyciu certyfikatów typu BOSIET&HUET było słuszne i opłacalne.
Po pierwsze zdobyłem certyfikaty, które otworzyły mi drogę do pracy na platformach a po drugie zwiedziłem Rotterdam oraz poznałem ludzi z tej branży, z którymi do tej pory mam dobry kontakt. Uważam, iż była słuszna decyzja.

Jak wygląda życie i praca na platformie wiertniczej?

Praca na platformie rożni się trochę od pracy w stoczni czy w rafinerii, choć mamy tu do czynienia z podobnymi zagadnieniami technicznymi. Różnica dotyczy głównie samej specyfiki miejsca pracy; praca na platformie to praca na środku morza gdzie głównie kładzie się nacisk na bezpieczeństwo pracy i przestrzeganie zasad pracy, co moim zdaniem jest dobre. Nie ma tu mowy o tzw. kombinacji i partyzantce. Tu wszystko ma swoje miejsce i czas. Odpowiednie narzędzia itd…To bardzo ważne. Jest to rygorystycznie przestrzegane i nie ma z tym żartów.

Uważam, że takie właśnie podejście jest jak najbardziej słuszne i służy tylko i wyłącznie bezpieczeństwu pracy, bo przecież każdy chce szczęśliwie wrócić do swoich bliskich.

Praca na platformie toczy się rytmem specyficznym właśnie w pracy na morzu. Tzn. zazwyczaj pracuje  się po 12 godzin dziennie  ,  oczywiście z przerwami na kawę, na obiad i ponownie popołudniu na kawęJ Po pracy następuje czas wolny, na platformie znajduje się siłownia, sala telewizyjna. Dostępny jest również darmowy Internet bezprzewodowy, więc komunikacja z bliskimi i załatwianie różnych spraw nie jest tutaj problemem. Osobiście, prezenty pod choinkę na te święta kupiłem właśnie z platformy za pośrednictwem Internetu, bez tego całego szału i kolejekJ

Można było się poczuć jak na wakacjach na luksusowym liniowcu a nie w pracy na platformie. To wszystko zależy oczywiście od miejsca pracy, platformy, kontraktu itd.
Mówiąc ogólnie: można czuć  się naprawdę  dobrze i bezpiecznie.

W jaki sposób chce Pan poszerzyć swoje dalsze umiejętności? Jakie ma Pan plany na przyszłość?

Oczywiście chce nadal poszerzać swoje umiejętności poprzez zdobywanie nowej wiedzy technicznej oraz kursów.
W przyszłości planuje zdobycie kursu T&T (Torque& Tensioning)  , bardzo przydatnego w pracy nie tylko na platformie. Mam juz obiecana pomoc w odbyciu takiego kursu ze strony BBL, to bardzo istotne.
W jakiej rotacji pracuje Pan na chwile obecną? Czy mimo wszystko tych rotacji znajduje Pan czas dla najbliższych?

Obecnie pracuję w rotacji 2 tygodnie na 2 tygodnie. Osobiście uważam, iż to dobra rotacja. Nie jestem zbyt długo poza domem i rodziną a z drugiej strony czas na platformie się nie dłuży, mija dość szybko w pracy.

Jak zareagowała Pańska rodzina, gdy przekazał Pan informacje, iż dostał Pan kontrakt na platformie wiertniczej? Ponieważ jak wiadomo nie jest to jedna z bezpiecznych prac…

Kiedy otrzymałem po raz pierwszy ofertę pracy na platformie i termin jej podjęcia to moja żona z początku była trochę zmartwiona, bo to przecież platforma  na środku morza,  ale po chwili zatroskania ucieszyła się, bo z drugiej strony lepsza praca, większe możliwości
Tego typu prace, na morzu zawsze będą budziły mieszane uczucia ze względu na bezpieczeństwo, lecz która praca na dzień dzisiejszy jest w 100% bezpieczna?. To ludzie tworzą to bezpieczeństwo.
Z biegiem czasu moja żona już przywykła do tych wyjazdów i choć się martwi to jest to zdrowa troska nieprzepełniona strachem.

Na jakich portalach szukał Pan pracy na morzu?

Pracy na morzu nie szukałem, bo nie jestem marynarzem a sama prace zaproponowało mi biuro BBL Contractors widząc moje wcześniejsze doświadczenie zawodowe oraz znajomość języka angielskiego
Osobiście mogę polecić sprawdzanie ofert pracy na portalu: Stoczniowcy.pl

Jakie ma Pan wskazówki dla osób, które chciałyby pracować na platformie wiertniczej?Obrazek

Dla wszystkich tych, którzy chcieliby podjąć pracę na platformach mam kilka rad/ wskazówek z mojego własnego doświadczenia.Musicie sami siebie zapytać czy otwarte morze, odosobnienie i brak fizycznego kontaktu z rodziną nie jest dla Was problemem, to bardzo ważne  bo możecie być dobrymi fachowcami w swoim zawodzie ale specyfika pracy na morzu może Wam przeszkadzać. Mówiąc krótko, to nie jest praca dla każdego i zresztą nigdy nie była. Tutaj psychika odgrywa ważną rolę. Każdy z nas inny i inaczej postrzega takie sprawy, więc to normalne. Psychika , dobre zdrowie i odporność będzie dodatkowym atutem .
Morze Północne gdzie aktualnie pracuje jest z natury morzem występują częste sztormy i wahania pogody. Musimy również mieć to na uwadze i być pokorni.

Piszę o tym wszystkim, ponieważ te wszystkie rzeczy tworzą nasza psychikę a ona a raczej jej stabilizacja tworzy bezpieczeństwo nasze jak i naszych kolegów z którymi pracujemy.

Jeśli lubicie takie wyzwania to ta prac jest dla Was!

W jaki sposób utrzymuje Pan kontakt z rodzina będąc na platformie?

Jak  już wcześniej wspomniałem kontakt z rodzina i bliskim z platformy jest możliwy poprzez darmowy, bezprzewodowy Internet oraz poprzez łącze telefoniczne dostępne 24h na dobę

Reklamy

„Podczas ostatniego kontraktu w załodze było ponad trzydzieści różnych narodowości. Załoga liczyła ponad 300 osób”- Zapraszamy do wywiadu z Panem Grzegorzem Bialkiem

      Image      „Podczas ostatniego kontraktu w załodze było ponad trzydzieści różnych narodowości. Załoga liczyła ponad 300 osób”

Pan Grzegorz Białek jest pracownikiem firmy BBL Contractors od roku 2011. Podczas swojej kariery zawodowej pracował dla jednych z najbardziej znanych stoczni na terenie Holandii gdzie był zawsze lubiany i doceniany dlatego tez własnie została mu zaoferowana prestiżowa oferta pracy na morzu…. Zapraszamy do wywiadu!!!

 

 1.Wiemy, iż w chwili, kiedy zadzwoniliśmy do Pana z oferta pracy nie  miał Pan aktualnych dokumentów STCW uprawniających do pracy na  morzu, ale zostało to przez Pana zorganizowane. Czy zawsze jest Pan  tak elastyczny w stosunku, co do pracy?

Myślę, że tak. Bardzo lubię swoją pracę i staram się zawsze w miarę możliwości rozwijać swoje dotychczasowe umiejętności. Ten wyjazd był czymś zupełnie nowym w mojej karierze, więc to mnie dodatkowo motywowało, aby w tak krótkim czasie odnowić zarówno dokumenty STCW , jak i certyfikat medyczny.

2. Jak wyglądało odświeżenie dokumentów STCW?

Odnowienie w/w certyfikatów odbywa się w ciągu 4 dni. W związku, iż były to kursy odnawiające dla osób posiadających już wcześniej owe dokumenty to czas ich trwania był krótszy i każdy kolejny wykład teoretyczny kończył się egzaminem zaliczającym. Wszystko przebiegało bardzo sprawnie, gdyż wszyscy obecni na odnowieniu mieli duże doświadczenie w branży morskiej. Wykładowcy w pierwszej kolejności starali się nam przypomnieć to, co już wiemy, a następnie poinformować nas o nowinkach, jakie się pojawiły w przepisach i prawie morskim.

3. Do jakich jednostek można się zgłosić by wyrobić lub odświeżyć dokumenty STCW?

W Szczecinie poleciłbym Ośrodek Szkoleniowy Ratownictwa Morskiego przy ul. Ludowej. Pomimo, iż jest jeszcze wiele innych instytucji, które oferują odnowienie kursów to polecany przeze mnie ośrodek ma najbardziej elastyczne terminy, które zapewniają uzyskanie świadectw w najkrótszym terminie.

4. Jak ocenia Pan swój ostatni rejs rurowcem? W jaki sposób odbywa się organizacja lotu i podroży?

Muszę przyznać, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony zarówno samą organizacją przelotów, jak i zamustrowaniem, pomocą w zapoznaniu się ze statkiem oraz zmustrowaniem z jednostki. Kompania  zadbała o wszystkie szczegóły dotyczące przylotu i odlotu, dzięki czemu nie musiałem zaprzątać sobie głowy tym aspektem. Otrzymałem bilety elektroniczne w obie strony, zabukowane na moje nazwisko ze szczegółowymi informacjami na temat poszczególnych lotów.  Na miejscu w Colombo czekali agenci firmy, którzy zajęli się nami do momentu wejścia na statek. Podczas mustrowania mieliśmy wyznaczone przez Armatora osoby, które były odpowiedzialne za przyjęcie nas na pokład. Krótko mówiąc pełny profesjonalizm, który na początku kontraktu dodaje otuchy dla nowych członków załogi.

5. Jak wygląda Praca na morzu? Czym rożni się zakres prac na morzu od zakresu prac na ladzie?

Uważam, iż praca na morzu zdecydowanie różni się od pracy na lądzie, gdyż na stoczni znamy zakres prac zanim statek przyjdzie na remont. Natomiast na morzu nigdy nie wiemy, co się wydarzy, a sama praca to głównie eksploatacja i utrzymanie maszyn i urządzeń w ruchu.

 Image

6. Czy podczas swojego rejsu poznał Pan jakieś ciekawe osoby, z którymi warto będzie utrzymywać kontakt?

Podczas ostatniego kontraktu w załodze było ponad trzydzieści różnych narodowości. Załoga liczyła ponad 300 osób, gdzie podczas projektu jest ich ponad 400. Mimo to bliżej poznać można było tylko tych, z którymi się pracowało bezpośrednio. Tego typu statek to pływające miasto i fizycznie nie możliwe jest nawiązywanie nowych znajomości poza swoim działem, chociażby z powodu różnych godzin pracy.

7. Ilu Polaków pracowało na pokładzie?

W dziale mechaników pokładowych było nas dwóch. Jednak nasze kontakty ograniczały się tylko do spotykania się przy zmianie wachty, gdyż oboje mieliśmy inne godziny pracy.

8. Czy jest cos, co Pana zdziwiło lub zaskoczyło podczas rejsu?

Rejs odbył się bez żadnych niespodzianek i nieprzewidzianych okoliczności.

9. Czy miał Pan czas by w czasie międzylądowania moc zwiedzić, chociaż trochę Sri Lanki lub już na miejscu Australii?

Niestety na zwiedzanie nie było zbytnio czasu. Jedynie po przylocie na Sri Lankę okazało się, iż statek ma jednodniowe opóźnienie i agent zawiózł mnie do hotelu nad samym morzem. Miałem kilka godzin na ewentualne zwiedzanie, jednak zmęczenie po kilkunastu godzinach lotu spowodowało, iż nie skorzystałem z tej formy rozrywki. Ponadto hotel był usytuowany w takim miejscu, że wszystko, co było godne obejrzenia mogłem podziwiać z tarasu pokoju hotelowego. W Australii nie miałem również czasu na zwiedzanie, gdyż nie było zbyt wiele czasu na podmianę. Jedynie mogliśmy podziwiać wszystko z autokaru lub samolotów, którymi lecieliśmy do domu.

10. Ile godzin dziennie pracuje się na morzu? Jak podzielone sa rotacje/zmiany?

Na ostatnim kontrakcie obowiązywał 12-sto godzinny czas pracy, w trybie dwuzmianowym. Zmiany były 12: 00 – 00: 00 i 00: 00 – 12: 00, czyli zmiana nocna i dzienna. Taki system obowiązywał w dziale mechaników pokładowych i maszynowych. Inne działy miały godziny przesunięte o jedną lub dwie godziny wcześniej lub później.

11. A jak wygląda wypoczynek na statku? Można się czasami zrelaksować? Czy można zejść ze statku podczas cumowania?

Jeśli chodzi o odpoczynek to możliwości jest wiele. Na statku można było korzystać z siłowni, sauny, kafejki internetowej, czy boiska do koszykówki. W każdej kabinie była telewizja oraz telefon z możliwością dzwonienia do swoich bliskich. Reasumując jedynym obowiązkiem była tylko praca, a wszystkie pozostałe obowiązki nie zaprzątały nam głowy, jak np. pranie, sprzątanie, itp.